Co wziąłem ze sobą i jakim cudem to wszystko udało się spakować?
Jak jedna niewielka walizka jest w stanie pomieścić wszystkie przedmioty niezbędne do życia?
Victorinox jest jednym z moich partnerów w trakcie pobytu na obcej planecie i jeśli zobaczycie u mnie ich logo to pamiętajcie, że się kochamy. Początkowo umówiliśmy się, że otrzymam do testów i recenzji plecak, scyzoryk i zegarek dla nurków. Walizki nie chciałem. Miałem własną Samsonite, kupioną zaledwie rok temu za ogromne pieniądze i wprost im napisałem, że średnio mi potrzebna nowa.
– Zmienisz zdanie, gdy ją dostaniesz. – napisali mi.
Nie zmieniłem zdania, gdy ją dostałem. Wręcz przeciwnie. Utwierdziłem się w przekonaniu, że jej nie potrzebuję, bo jest zbyt mała, zaledwie kilkanaście centymetrów wyższa niż kabinówka. Na domiar złego otwiera się ją tylko z jednej strony. Wiecie – nie rozkłada się. No to kicha. Na oko to dało się w nią zmieścić buty i kosmetyczkę. A co z konsolą? Z książkami? Co z Piesią? Co z TYM WSZYSTKIM???
Ustawiłem tak, abyście mniej więcej widzieli, jaka jest jej wielkość. No przyznacie, że optymistycznie to nie wygląda, ale zanim zaczniecie głośno śmiać się po co mi dwa laptopy, dwa plecaki, 13 książek i buk wie co tam jeszcze, pozwólcie, że pokażę wam, jak to spakowałem. Ach, jeszcze jedno. Nie jestem ekspertem od pakowania. Tak, wiem, są na youtube filmy jak prawidłowo się pakować, ale powiedzmy to sobie od razu: jestem typowym facetem. Wrzucam co mam, mniej więcej układam, ale jeszcze nie upadłem na głowę, aby robić z siebie Perfekcyjnego Pana Pakowacza.
No to idziem po kolei.
Pakowanie

1. Spód: ręczniki, bluzy, spodnie, koszulki. I już prawie pełna…

2. Plecak, kamerka, dwa laptopy. Widzicie? Już prawie pełna.

3. Idziemy dalej. 13 książek, konsola. Jeszcze jedna koszulka. Widzicie? Prawie pełna!

4. No to jeszcze dwie pary butów, kosmetyczka, duperele. Widzicie? Prawie pełna!

5. Ok. Koniec. W boczną kieszonkę zmieściłem już tylko torbę na ramię, scyzoryk i cholernie dobrą książkę, którą obiecałem sobie w końcu przeczytać.
O co chodzi w tej sztuczce?
Walizka tylko udaje malutką. W rzeczywistości można ją dopasować i jeśli udajesz się w dłuższą podróż oraz potrzebujesz więcej rzeczy, to ona się po prostu poszerza i w swej pełnej krasie przypomina stylowy kufer. Daję słowo, że na upartego mogłem w niej zmieścić jeszcze monitor 20 calowy, ale bałem się, że coś uszkodzę.
Jeśli będziecie szukać takiej jak moja (serio, większa wam nie jest potrzebna), to rozglądajcie się za Spectra Medium Expendable od Victorinox.
Główne zalety walizki:
- zgodnie z opisem producenta powiększa się o 47 procent,
- niewielka, w swojej naturalnej wielkości idealna na krótkie podróże
- ma aplikację śledzącą ją (to przetestuję innym razem) oraz zamyka się na szyfr (wiem, to standard)
- czterokółkowa (nie uznaję dwukółkowych)
- jest ładna. Tak po prostu.
Wady:
- ciężar – 4.7 kg. No ten jeden kilo mniej mogłaby mieć. Do czegoś się doczepić muszę przecież.
- beznadziejny pomysł na przewieszkę. Wkłada się w nią kartkę z nazwiskiem. Przypuszczam, że kartka się zgubi po paru lotach.
Zobacz walizkę na stronie Victorinox
I jeszcze krótki filmik pokazujący, że nie ma ściemy i wszystko faktycznie zmieściliśmy do walizki:

Na zdjęciach widzicie walizkę, która odbyła lot Warszawa – Frankfurt – Bangkok.
Co naprawdę spakowałem?
Dobra, teraz na poważnie. Powyższe dziwne przedmioty to część moich rzeczy, a część rzeczy kolegi (Piotrek Motyl, poznaliście go przedwczoraj), zebrane tylko w celu pokazania pojemności walizki. Tak naprawdę to uznałem, że do pełni szczęścia potrzeba mi bardzo niewielu rzeczy.
#onewayticket #oneluggage #onedestiny #piesiainside
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jason Hunt (@jasonhunt.media)
Oto, co zabrałem ze sobą w podróż:
Książki, których nie miałem na Kindle, parę ubrań, kosmetyczka, buty do biegania, japonki i maska z rurką. Do tego oczywiście milion kabli. Sprzęt zapakowałem osobno w plecak, model
DELUXE LAPTOP BACKPACK.

Jest bardzo lekki, wygodny i elegancki. Nie przepadam za plecakami przeładowanymi kolorami.

Posiada osobną kieszeń na laptopa, całkiem pojemną główną kieszeń i jeszcze jedną na iPada, Kindle i telefon (stacjonarny).

Ma też dwie skrytyki. Jedna w górnej części. Tam wkładam przedmioty, po które sięgam najczęściej (karta wejścia do budynku, karty kredytowe, żółte papiery, legitymacja członkowska Ligii Polskich Rodzin, itp..). Druga jest ukryta z tyłu i w niej w trakcie podróży trzymałem paszport, zdjęcia mojej byłej i twojej starej.
Zawartość plecaka w trakcie podróży

Konsolunia, mikrofon, telefon, słuchawki x2, tablet, Kindle, iwatch, zegarek do biegania, zegarek do nurkowania (będzie o nim tekst w listopadzie), power bank, scyzoryk, dyktafon, dysk z filmami dla dorosłych, okulary, makuś.
Zobacz plecak w całej okazałości na stronie Victorinox
I to już są wszystkie rzeczy, jakie ze sobą wziąłem. Na lotnisku miałem problemy z wzięciem scyzoryka, ale obiecałem, że będę nim tylko obierał jabłka. Przepuścili.
Z tego wszystkiego najwięcej ważyły książki (5kg). Jeśli macie stare ubrania, koce, ręczniki, niepotrzebne telewizory plazmowe, aparaty z dobrymi obiektywami, drony, samochody lub czekoladę dla piesi, to śmiało przysyłajcie. Wezmę wszystko, w walizce mam jeszcze bardzo dużo miejsca. Mężczyzn uprzejmie proszę o nieprzysyłanie bielizny.
Moje nowe biuro. Czynne całą dobę.
PS Tak naprawdę to ustawiłem laptopa i plecak tylko do zdjęcia. Jeszcze nie zgłupiałem, aby w pełnym słońcu i 33 stopniach gorąca siedzieć na pomoście. Tutaj każdy ucieka do chłodu, a życie zaczyna się wieczorami. Mówi się, że jeśli ktoś kiedyś będzie chciał podbić ten kraj, wystarczy, że wyłączy klimatyzację.
A zresztą o kraju to opowiem wam następnym razem. Dopiero się rozkręcam.