Wydają się być trochę bardziej kreatywni od naszych rodzimych branżowców, ale może cudze chwalę, a swego nie znam? Nie wiem. W każdym razie klimat nowojorskich reklam dużo bardziej mi służy. Są ich tysiące, walą po oczach, ale nie irytują. Wzbudzają zainteresowanie. No dobra, może jest ich trochę za dużo. U nas była wielka afera z powodu reklam na budynkach. W NYC ciężko znaleźć budynek bez reklam.
No proszę. Mają swoich Macierewiczów. 14 lat minęło, a wciąż ktoś tam wierzy w wielki spisek.In a city that never sleeps...Love meJeden z dwóch najmocniej reklamowanych seriali. Quantico był wszędzie. Znam na pamięć każdą zmarszczkę tej aktorki.A to drugi. "Blindspot". Pani z tatuażami jest wszędzie.Muppety są nieśmiertelne.Za cholerę nie kumam tej reklamy. O co w niej chodzi? Na poniższej fotce pomogliście mi znaleźć odpowiedź (ja tam widziałem tylko różowe majtki). Może i teraz pomożecie.Nawet piesia by się na to nie obraziła.Fajna? Na pierwszy rzut oka całkiem niezła. Dopóki nie przeczytasz podpisu.Mój ulubiony zakład fryzjerski.Ilekroć przechodziłem obok tej reklamy, przechodziła mi ochota na czekoladki.Reklama sklepu z sokami owocowymi.Zwyczajna reklama vlogerki. Też chcę taką.Bar sałatkowy. Na tablicy wszystkie produkty i nazwy farm, z których pochodzą.…won't have time to read this. Bye.Central Park. Napis na ławce.I jeszcze jeden na ławce obok.
Obiecałem sobie, że jak wrócę tam za rok, to w jakiś sposób dowiem się, kim jest H.R.H. i czy przyjęła oświadczyny.
Tyle na dziś, dziękuję za uwagę. A już jutro kolejny News, kolejna koza i kolejne miłosne wyznanie. Może nawet będzie piesia, ale nie wiem czy chcę wam dawać tyle radości. Wiem, że już nie możecie się doczekać. Kto jeszcze nie jest na newsach, niech lepiej nadrobi to, bo one staną się niebawem czymś równie ważnym co blog. Albo nawet ważniejszym. Szczegóły wkrótce.