Jak jedna niewielka walizka jest w stanie pomieścić wszystkie przedmioty niezbędne do życia?
Victorinox jest jednym z moich partnerów w trakcie pobytu na obcej planecie i jeśli zobaczycie u mnie ich logo to pamiętajcie, że się kochamy. Początkowo umówiliśmy się, że otrzymam do testów i recenzji plecak, scyzoryk i zegarek dla nurków. Walizki nie chciałem. Miałem własną Samsonite, kupioną zaledwie rok temu za ogromne pieniądze i wprost im napisałem, że średnio mi potrzebna nowa.
- Zmienisz zdanie, gdy ją dostaniesz. - napisali mi.



No to idziem po kolei.
Pakowanie

- Spód: ręczniki, bluzy, spodnie, koszulki. I już prawie pełna...

- Plecak, kamerka, dwa laptopy. Widzicie? Już prawie pełna.

- Idziemy dalej. 13 książek, konsola. Jeszcze jedna koszulka. Widzicie? Prawie pełna!

- No to jeszcze dwie pary butów, kosmetyczka, duperele. Widzicie? Prawie pełna!

- Ok. Koniec. W boczną kieszonkę zmieściłem już tylko torbę na ramię, scyzoryk i cholernie dobrą książkę, którą obiecałem sobie w końcu przeczytać.
O co chodzi w tej sztuczce?

Walizka tylko udaje malutką. W rzeczywistości można ją dopasować i jeśli udajesz się w dłuższą podróż oraz potrzebujesz więcej rzeczy, to ona się po prostu poszerza i w swej pełnej krasie przypomina stylowy kufer. Daję słowo, że na upartego mogłem w niej zmieścić jeszcze monitor 20 calowy, ale bałem się, że coś uszkodzę.

- zgodnie z opisem producenta powiększa się o 47 procent,
- niewielka, w swojej naturalnej wielkości idealna na krótkie podróże
- ma aplikację śledzącą ją (to przetestuję innym razem) oraz zamyka się na szyfr (wiem, to standard)
- czterokółkowa (nie uznaję dwukółkowych)
- jest ładna. Tak po prostu.
- ciężar - 4.7 kg. No ten jeden kilo mniej mogłaby mieć. Do czegoś się doczepić muszę przecież.
- beznadziejny pomysł na przewieszkę. Wkłada się w nią kartkę z nazwiskiem. Przypuszczam, że kartka się zgubi po paru lotach.
I jeszcze krótki filmik pokazujący, że nie ma ściemy i wszystko faktycznie zmieściliśmy do walizki:

Co naprawdę spakowałem?
Dobra, teraz na poważnie. Powyższe dziwne przedmioty to część moich rzeczy, a część rzeczy kolegi (Piotrek Motyl, poznaliście go przedwczoraj), zebrane tylko w celu pokazania pojemności walizki. Tak naprawdę to uznałem, że do pełni szczęścia potrzeba mi bardzo niewielu rzeczy.
Oto, co zabrałem ze sobą w podróż:

Książki, których nie miałem na Kindle, parę ubrań, kosmetyczka, buty do biegania, japonki i maska z rurką. Do tego oczywiście milion kabli. Sprzęt zapakowałem osobno w plecak, model
DELUXE LAPTOP BACKPACK.



Zawartość plecaka w trakcie podróży

Zobacz plecak w całej okazałości na stronie Victorinox
I to już są wszystkie rzeczy, jakie ze sobą wziąłem. Na lotnisku miałem problemy z wzięciem scyzoryka, ale obiecałem, że będę nim tylko obierał jabłka. Przepuścili.
Z tego wszystkiego najwięcej ważyły książki (5kg). Jeśli macie stare ubrania, koce, ręczniki, niepotrzebne telewizory plazmowe, aparaty z dobrymi obiektywami, drony, samochody lub czekoladę dla piesi, to śmiało przysyłajcie. Wezmę wszystko, w walizce mam jeszcze bardzo dużo miejsca. Mężczyzn uprzejmie proszę o nieprzysyłanie bielizny.
Moje nowe biuro. Czynne całą dobę.

PS Tak naprawdę to ustawiłem laptopa i plecak tylko do zdjęcia. Jeszcze nie zgłupiałem, aby w pełnym słońcu i 33 stopniach gorąca siedzieć na pomoście. Tutaj każdy ucieka do chłodu, a życie zaczyna się wieczorami. Mówi się, że jeśli ktoś kiedyś będzie chciał podbić ten kraj, wystarczy, że wyłączy klimatyzację.
A zresztą o kraju to opowiem wam następnym razem. Dopiero się rozkręcam.







