SundayPhoto #9 - 25 zdjęć z Instagrama i niepublikowane ciekawostki

Ostatnie SundayPhoto było w marcu, chyba tuż po powrocie z Zanzibaru, bo potem to już nic ciekawego nie wrzucałem, ale nie mogło zabraknąć tego cyklu przy zdjęciach z NYC.

Dzień zawsze zaczyna się tak samo. Budzę się, patrzę na zegarek i myślę "kurde, u nich już po południu, trzeba coś wrzucić". A potem tylko staram się co 2-3 godziny dać kolejną fotkę, aby wyrobić normę do 17:00, kiedy u was jest 23:00. Dlatego dopiero półtora tygodnia temu wspomniałem, że jestem w NYC, choć byłem już wcześniej. Chciałem mieć trochę luzu.

To był pechowy wieczór. Szedłem specjalnie na drugi koniec mostu, aby zrobić fajne ujęcie WTC i kiedy wyjąłem aparat, okazało się, że padła bateria. Trzeba było ratować się telefonem, co nie było proste, bo ciężko było złapać kadr, nie mając po bokach fragmentów ogrodzenia mostu.


Tylko pół godziny czekania na słońce. Bywało gorzej.


Tylko dwie godziny chodzenia na mieście w poszukiwaniu Brownie. Nigdzie nie było. Ostatnią paczkę znalazłem gdzieś na południu wyspy.


Trzy lata temu jadłem tu pierwszy w życiu hummus. Tak sobie mi smakował. Nie miałem pojęcia co to jest. Ponownie odkryłem tę potrawę rok temu w Dubaju i od tej pory jest w czołówce moich ulubionych śniadań.


Wizyta w muzeum (MOMA) była jednym z moich najważniejszych celów. Czytelnicy "THORN" na pewno pamiętają ten fragment, a reszta zapewne pamięta z pierwszego tekstu na blogu - Tylko Jeden Rok.


Od dwóch lat ten sam fryzjer. Lokal wygląda jak z filmów gangserskich, pracownicy też w sumie wyglądają jak gangsterzy. Kiedyś chyba już wrzucałem fotki stamtąd ale za cholerę nie mogę ich znaleźć. 2015-09-15 11.10.51


Śniadanie z Andrzejem Tucholskim. On wtedy też się resetował i nic nie pisał czytelnikom, że odpoczywa w NYC, dlatego nie mogłem pisnąć ani słowa.


No nie wyszła mi ta zagadka. Odpowiedź padła po 3 minutach.

Najzabawniejszy w tym zdjęciu był komentarz restauracji na Instagramie. "Please tag us :)" To była ciekawa sytuacja z tym człowiekiem, siedzącym przede mną. W pewnym momencie podeszła do niego starsza kobieta, którą zostawiła w taksówce swoje dokumenty. Poprosiła go o pomoc. W pierwszej chwili wydawało mi się, że próbuje go naciągnąć. A ten koleś przez kolejne pół godziny wydzwaniał w różne miejsca, próbując rozwiązać jej problem. Gdy odchodziłem stamtąd, cały czas jej pomagał.


Kto wie ten wie co to za miejsce.


Kolejna nieudana zagadka. Odpowiedź padła od razu. Nigdy nie dałbym zagadki, którą sam potrafiłbym szybko rozwiązać. Nie wiem, dlaczego wam poszło tak łatwo. Ja to chyba głupi jestem.


Lekki trolling. W sumie to sam zastanawiałem się nad kupnem. To coś ma klimat.


Bardzo zły pomysł. Pizza dobra, ale przez resztę dnia czułem się jakbym miał 10 kg więcej. Też z Andrzejem. On byłby dobrym kompanem do moich wypraw po miejscach ze zdrową żywnością.


Świetny klimat był w tym metrze. Napisałem to i od razu wrzuciłem, mimo iż u was był środek nocy, a to oznaczało, że niewiele osób zobaczy fotkę.


Cherry. Zapamiętajcie tę butelkę i jeśli gdzieś ją zobaczycie (raczej nie w Polsce) to kupcie. Uwielbiam smak tego napoju. Równie bardzo będę tęsknił za herbatą Gold Peak. Wspominałem o niej na snapchat.


Spotkanie z Kasią. Widzieliśmy się wcześniej tylko raz, a potem przez cały tydzień jakoś się mijaliśmy, choć mieszkamy niedaleko siebie.


Chyba zrobię w tygodniu osobny tekst z fajnymi reklamami. Co roku coś takiego wrzucałem, to i w tym nie powinno zabraknąć.


Instagram 1000

Na koniec ciekawostki. Na Instagram wrzuciłem już 1000 zdjęć, profil obserwuje 14 088 osób, które zostawiły 328 334 serduszka i 11 769 komentarzy.

Dwudziestka najpopularniejszych zdjęć:

1000

To smutne, że jedyną fotką, która wciąż walczy z piesią jest… wanna. To tyle na dziś. We wtorek chyba kolejny newsletter.

Jason Hunt
DLA TYCH, KTÓRZY LUBIĄ MÓJ STYL

WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE, PISZĘ W NEWSLETTERZE

Nie ma mnie tutaj na co dzień — od 2015 r. to w listach publikuję najważniejsze teksty i analizy.Oto trzy tajne wejścia do niego: