Trochę konsekwencji, trochę nieudolności. Ale jest fajnie.

W pierwszym tekście na tym blogu pisałem, że "Od 3 miesięcy moje życie podporządkowane jest liście i nie ma dnia, bym na nią nie zajrzał, czegoś nie skorygował, czegoś nie dopisał. Nauczyłem się żyć z myślą, że największą porażkę poniosę, jeśli 31 sierpnia 2015 roku ta lista wciąż będzie aktualna".

13.09

To był "Tylko Jeden Rok", będący jednocześnie teaserem "THORN". Niektórzy z was pamiętali o dacie i pytali mnie, czy będzie jakiś tekst podsumowujący. Tak, będzie, chyba nawet nie jeden, bo z grubsza i tak wiecie, co się u mnie wydarzyło, a znacznie ciekawsza może być to, co się dopiero wydarzy, bo koniec jednej listy, to zarazem początek kolejnej. Częściowo opowiem o tym na blogu w najbliższą niedzielę, 13 września, bo tego dnia pojawi się angielska wersja "THORN". To całkowicie przypadkowa data i całkowicie przypadkowo tego właśnie dnia w 2012 i 2013 roku zapowiadałem moje pierwsze dwie książki.

Łatwo jest mi teraz mówić, że udało mi się zrealizować to i tamto, ale nie mogę zapominać, że droga do tego była bardzo wyboista i w największym stopniu składa się z porażek, które ponosiłem.

I na ten przykład coś takiego znalazłem

ksiazka

"Premiera na przełomie maja i czerwca" 2011 . :-) Ciekawostka - książka miała być tylko po angielsku. I jeszcze coś takiego:

ksiazka kominka

Z wywiadu dla Ksiazka.net.pl we wrześniu2012 roku.

I jeszcze jedna ciekawostka:

jason hunt recenzje
To screen z mojego bloga z tekstu z opiniami i recenzjami "Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj". Listopad 2013 roku.

Może to konsekwencja, a może nieudolność.

Na pewno tego pierwszego nie można mi zarzucić, bo gołym okiem widać było, że od lat zmierzałem w jednym kierunku i doskonale wiedziałem co tworzę, ale gdyby spojrzeć krytycznie na te moje zapowiedzi, a zwłaszcza na ich daty, można dojść do wniosku, że więcej chciałem niż mogłem. Jestem zły na siebie, że nie trzymałem języka za zębami i wkurzony, że nie miałem w sobie wystarczająco dużo pokory, aby rozumieć, że to musi potrwać dłużej. Trochę poczucia zmarnowanego czasu mam w sobie, ale chyba wyszło mi to na dobre. "THORN" jest moim wymarzonym punktem wyjścia do kolejnych publikacji. I o tym napiszę wam niebawem, bo ma to ścisły związek z listą planów na kolejny rok, ale nie będzie tylko o książce, bo moją codziennością jest blog, jest Instagram, od jutra znowu Snapchat i od jutra długo oczekiwany kolejny newsletter pojawi się w waszych skrzynkach. Z kozą gratis (wtajemniczeni wiedzą o co cho).

Jason Hunt
DLA TYCH, KTÓRZY LUBIĄ MÓJ STYL

WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE, PISZĘ W NEWSLETTERZE

Nie ma mnie tutaj na co dzień — od 2015 r. to w listach publikuję najważniejsze teksty i analizy.Oto trzy tajne wejścia do niego: