Z nimi jest jak z kobietami. Te najpiękniejsze są poza zasięgiem. Moje poszukiwania idealnej plaży trwają od wielu lat i chyba prędko się nie zakończą.
Mam zwyczaj, że pierwszy poranek w nowym miejscu zaczynam przed świtem. Turyści to takie leniwe świnki. Nie ma szans, aby budzili się o szóstej, a im bardziej luksusowy hotel, tym więcej czasu spędzają w pokojach. W moim hotelu praktycznie do południa basen jest pusty.

Oferta śniadaniowa jest jednym z najważniejszych wyznaczników jakości hotelu. Jeśli na moim talerzu widać tylko bułki, to znaczy, że jest średnio.

Szukając rajskiej plaży

Piąte poszukiwania. Zaczęły się przed paroma laty w Meksyku, rok później kontynuowałem w Tajlandii, później w Kenii i na Dominikanie. Czasami plaży brakowało wszystkiego i nic się nie podobało, a czasami bardzo niewiele. Zawsze jednak coś nie pozwalało mi uznać danego miejsca za idealne.
Znowu się nie udało. Plaża jest piękna i nawet nieźle wychodzi na zdjęciach. Te zielone kolory są wspaniałe i nie widziałem podobnych w żadnym innym miejscu. Niestety tuż po wejściu do wody zaczyna się dramat, bo bez butów lepiej do niej nie wchodzić. Ostre rafy, jeżowce i różne inne glony skutecznie zniechęcają do pływania. Poza tym brakuje mi palm na brzegu. W pięciostopniowej skali, dostaje ode mnie ocenę cztery.

.


PS Przypominam, że jutro walentynki. Jeśli chcesz, żebym cię kiedyś zabrał na taką wyspę to wiesz. Zacznij się starać.








